|
Tekst jest oryginalnym dziełem. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje jedynie po konsultacjach z autorem. rad_zubr@yahoo.com www.radoslawzubrycki.com .www.blackwhitearchitecture.com
autor: Radoslaw Zubrycki – architekt, poeta, pisarz
[ Tekst opublikowany bez korekty redaktorskiej ]
Bezpośrednią motywacją dla napisania tego tekstu jest kilka wydarzeń ostatnich miesięcy 2010 roku, między innymi publikacja tajnych depesz przez Wikileaks, aresztowanie Juliana Assenga, ostre reakcje światowych polityków pod jego adresem, które według prawa są na granicy gróźb karalnych, oraz bierne reakcje społeczeńtw, na wciąż rozbudowywany aparat codziennej kontroli i monitoringu. Ten tekst jest inspirowany coraz bardziej cyniczną postawą polityków wobec obywateli objawiającą się rosnącą presją podatkową, przerzucaniem bezpośrednich skutków kryzysu finansowego na najbiedniejszych, ograniczaniem dostępu do nauki oraz tolerowaniem ataków na wolność słowa. Inspiracją jest współczesny świat, który w imię haseł o wolności coraz bardziej zamyka nas w ciasnych ścianach codziennych więzień.
Świat bez wad
Czy zadaliście sobie kiedyś proste pytanie: kim jest człowiek we współczesnym świecie? I czy zaraz potem zadaliście pozornie jeszcze prostsze: czy we współczesnym świecie człowiek jest wolny? Czy rekację na takie pytania kwitujecie uśmieszkiem, wzruszeniem raminami, a może obojetnością, mniemając, że istota problemu dotyczy wielu, ale nie was; lub sądzicie może, że zadawanie takich pytań jest bez znaczenia? ..no cóż, są tacy, dla których tak nie jest; tacy, którzy wierzą, że rzeczywistość można zmienić na lepsze.
Zamiast poróbować dociekać na jak wiele sposóbów człowiek jest teoretycznie wolny, można odwrócić pytanie i spróbować zastanawiać się na faktem, co ową wolność krępuje w praktyce. Krótka analiza może wykazać, że wolność to złuda, a istniejący publiczny porządek opiera się na narzędziach metodycznego wyzysku i społecznego sabotażu, oczywiście w granicach rozsądku i litery prawa.
Nowy porządek – stare zasady
Wraz z końcem średniowiecza zaczęto mówić o końcu feudalizmu i tworzeniu się nowego politycznego porządku. Geograficzne odkrycia, techniczne wynalazki, dynamiczny rozwój nauki i sztuki, stały się zaczątkami końca tzw. systemów feudalnych opartych na lojalności i wasalstwie. Stały się z zaczątkiem narodzin systemów tzw. kapitalistycznych – opartych na wolności handlu i sile ekonomicznej. Być może mówienie o demokracji sięgającej kilkuset lat wstecz jest lekką przesadą, niemniej jednak XV-wieczna Republika Florencji, której udało się przetrwać około 30 lat, była pierwszym zwiastunem nieuchronnych zmian. Wydarzenia takie jak: wystąpienie Lutra i rozłam kościoła, Rewolucja Francuska, narodziny partii robotnicznych i rewolucja Październikowa mogą być przykładami punktów-znaków na drodze społeczeństw do demokratycznego modelu rządzenia. Choć z dzisiejszej perspektywy , spoglądanie na demokracje przez pryzmat rzezi francuskich czy rosyjskich rządów rewolucyjnych jest dość śmiałym uogólnieniem, to jednak zmiany, jakie owe wydarzenia wprowadziły, były podstawami dzisiejszego porządku prawnego na całym świecie. I chociaż żadko się o tym wspomina, narodziny komunizmu i socjalizmu są również przyczyną rozwoju i szerzenia się demokracji. Wiek XX to niepohamowany postęp we wszystkich dziedzinach życia: zmiany społeczne, mentalne, jak również szybkie zmiany w technologii i nauce. Ale ponad tym widmo I-wszej i II wojny światowej, rozwój agresywnego komunizmu, zimna wojna, eksterminacja Żydów. Koniec tej epoki to lata 90-te, które z dzisiejszej perspektywy nie różnią się niczym od czasów wcześniejszych: wojna na bałkanach, ludobójstwo w Rwandzie, Irak. Tym wydarzeniom przyglądał się cały współczesny świat. Nikt nie zrobił nic aby temu zapobiec, lub aby się przeciwstawić na tyle głośno, żeby mogło to być zauważone. Wręcz przeciwnie, choć niewiele się dzisiaj wspomina, podczas krytycznych dni największego współczesnego ludobójstwa, większość Europejskich państw odmówiła nie tylko pomocy, ale również zainteresowania. Rodzi to uzasadnione obawy, że świat, mimo ekonomicznego postępu, nie zmienił swojego wrogo-kapitalistycznego charakteru. Wzrost ekonomiczny zamiast powodować dobrobyt, powoduje sytuacje biegunowo przeciwne. Współczesny świat bardziej niż kiedykowliek wcześniej podąża w kierunku kolejnej wojny, której pretekstem może być najmniejsze dyplomatyczne zadrażnienie czy prowokacja. Ale jej prawdziwym motywem będzie rządza władzy oraz ‘konieczność’ zahamowania rozwoju w innych niż ‘zachodnie’ częściach świata. Zakończenie II wojny światowej, i potrzeba odbudowy zniszczonej Europy, wskazały na konieczność zmian w sposobie rządzenia krajami. Nie chodzi tylko o uniemożliwienie szaleńcom dojścia do władzy, chodziło również o moralną odbudowę społeczeństw, tak aby w przyszłości takie konflikty nie miały już miejsca. Po 60 latach okazuje się, że szaleńcy mogą dochodzić do władzy również za sprawą demokracji i nawet demokratyczne motody wyboru nie są gwarancją racjonalnego rządzenia. Poza tym po kilkudziesięciu latach od zakończenia największej i najkrwawszej światowej wojny, eksperyment o odnowie moralnej możemy włożyć między bajki. Nie wiemy, czy forma organizacji społeczeństw ludzkich wpływa na poszukiwania ujścia agresji, czy może agresja i przemoc są wpisane w proces ludzkiego rozwoju i są nierozerwalne z istnieniem człowieka. Obserwując dzisiejszy świat ciężko uciec od przekonania, że ludzie mniej lub bardziej świadomie dążą w kierunku wywołania konfliktu zbrojnego o szerokim zasięgu, a konflikty same w sobie są sposobem, również współczesnej, komunikacji.
Postęp – nowa mitologia
Rozwój, który jest jednym z najbardziej promowanych mitów współczesnego świata, jest wskazywany, jako najważniejsze ludzkie osiągnięcie od początku istnienia cywilizacji. Nie chodzi tu o jakieś konkretne osiągnięcie. Chodzi o osiągnięcie punktu w historii w którym potrzeba nieustannego rozwoju zaczęła stanowić nadrzędne dobro ludzkości. Niezależnie od wojen, rewolucji, katastrof i politycznych przewrotów, rozwój, stał się niekwestionowaną koniecznością, lub mitem takiej konieczności. Społeczeństwa mimo zmian stylów, poglądów czy wierzeń od kilku wieków pozostają wierne jednej nadrzędnej idei – postępowi. I choć postęp nie ma twarzy żadnego boga, to właśnie ośrodki badawcze są dzisiaj najpilniej strzeżonymi i najbardziej doinwestowanymi elementami współczesnych kultur – analogicznie dla klasztorów czy kościołów jeszcze kilkaset lat temu. Warto zauważyć, że jest to wyjątkowa zmiana w historii ludzkości jaką znamy. Kultury i cywilizacje, które poznaliśmy poprzez wykopaliska jawią się nam jako kultury mono-postępowe. Rozwój zawsze kończył się na pewnym etapie, lub, był przerywany. Można w ten sposób scharakteryzować wszystkie cywilizacje starożytne: Grecką, Rzymską, Fenicką Egipską, Perską. Osiągnięcie pewnego pułapu technologicznego poziomu, było w tych kulturach końcem postępu. Gdyby było inaczej, starożytna Grecja, czy Rzym istniałaby do dzisiaj, a dzisiejszy świat pełen byłby technologicznych wynalazków, które ciężko nam sobie nawet wyobrażać. Współczesna promocja postępu jako nadrzędnej idei istnienia ma swoje korzenie w XIX wiecznym sposobie postrzegania świata i realnych zyskach z tego płynących. Z jednej strony promocja nauki, z drugiej viktorjańskie realacje społeczne, zbudowały fałszywe, choć wyjątkowo trwałe społeczne przekonanie, co do możliwości harmonijnego życia na ziemi. Ta wyidealizowana myśl utrzymała się w ludzkiej świadomości mimo wojen, zniszczeń, rewolucji oraz ludobójstw w XX wieku. Spuścizną XIX wiecznego świata, z której wciąż nie możemy się wyzwolić, jest mitologia idealizmu – idealny człowiek, idealny porządek, idealne uczucia, idealna nauka. Mimo iż wiele ze współczesnych odkryć zburzyło ‘idealne’podstawy stworzone w XIX wieku, sama idea ‘ ideału ‘ wciąż pozostaje żywa. Pierwsze odkrycia praw fizyki i mechaniki, odkrycia geograficzne i osiągnięcie pewnego pułapu wiedzy, w krótkim czasie tak bardzo zrewolucjonizowało życie w zachodnim świecie, że tradycyjne zasady polityczno-społecznego funkcjonowania świata, stały się archaiczne. Istniejące przez stulecia zasady feudalnego podziału społeczeństwa załamały się pod naporem technologicznych wynalazków, łamiąc nie tylko polityczny porządek, ale również doprowadzając w konsekwecji do stowrzenia pop-kultury – idei zaprzeczenia wszelkim wartościom poza doczesnymi. Nie miało to jednak wpływu na poddanie idei postępu. Rewolucja przemysłowa, wiek pary i odkryć, a potem osiągniecia technologiczne XX wieku, postawiono na równi z odkryciem Ameryki przez Kolumba 500 lat wcześniej. Można jednak dokonać również innego porównania, w obu przypadkach, tyle samo było zysku, co ofiar z owych odkryć. Odkrycie Ameryki dało poważny bodziec rozwoju dla Europy, ale jednocześnie stało się zaczątkiem eksterminacji Indian, niewolnictwa i wojen morskich między uwczesnymi potęgami. Podobny wniosek można wysnuć analizując wiek pary. Chociaż technologiczne odkrycia przyczyniły się do rozwoju świata, to jednocześnie stały się zaczątkiem 2 światowych wojen, kryzysu ekonomicznego lat XX-tych, eksterminacji kilku narodów. Trudno doknać faktycznej oceny, czy to postęp wyprzedził człowieka, czy może człowiek po prostu adaptował osiągnięcia potępu do własnych ‘zwierzęcych’ potrzeb.
Demokracja – sen o większości
Wraz z rozwojem technologii rozwinęła się świadomość społeczeństw. Metoda demokratycznego rządzenia od przynajmniej stu lat z powodzeniem rozprzestrzenia się na całym świecie jako podstawowy model funkcjonowania państw. Nie jest to metoda idealna, ale porównywana do innych metod, daje rezulataty najbardziej zbliżone do optymalnych. Z dużym pradopodobieństwem można powiedzieć, że również demokracja ma swoje korzenie w XIX wiecznym sposobie kształtowania świata. Wizja stworzenia społeczeństwa idealnego była nadrzędną ideą kształtowania Francji, Anglii, a później także i Niemiec. Te trzy państwa, to trzon współczesnej Europy, w której jednak więcej jest dzisiaj podziałów niż punktów wspólnych. Obraz społeczeństwa idealnego kształtowały nie tylko zmiany wynikające z załamywania się archaicznego post-feudalnego świata, ale również poprzez rozwój technologii. Być może to, bardziej, niż cokolwiek innego prowadziło do zmian oraz poszukiwań metod rządzenia bardziej dostosowanych do potrzeb współczesnego człowieka. W idei systemu demokratycznego, społeczeństwo podzielone jest nie ze względu na status majątkowy, ale ze względu na imperatyw pracy. W idei, promowany jest człowiek bardziej pracowity, udzielający się na rzecz społeczności, przedsiębiorczy. Państwo w niewielkim tylko stopniu ma kierować procesami ogólnymi, dostarczając wytycznych akceptowanych działalności, bezpieczeństwa, oraz przestrzegania prawa. W praktyce demokracja jest systemem bardzo elastycznym. W tym systemie możliwe są nadużycia tak względem wolności, jak jej ograniczeń. Podstawowa zasada mówiąca, że większość ma zawsze rację, jest niesprawiedliwa i stanowi jedno z największych nadużyć współczesnych systemów politycznych. Jak zdefiniować większość, kiedy w istocie mamy do czynienia z wynikiem 49%-51%, czy nie jest to moment, kiedy powinna zacząć obowiązywać zasada większości bezwzględnej? Lub zupełnie nowego modelu, dostosowanego do medialnych zasad konkurencyjności. Ponadto wola większości, która promowana jest, jako podstawowe osiągnięcie nowoczesnego modelu rządzenia, jest wykorzystywana jak bezpiecznik rewolucji, strajków, wybuchów społecznego niezadowolenia. Wybór przeprowadzany metodą powszechnego głosowania, odbiera argumenty o ewentualnej nieuczciwości wybieranych. Niestety nie jest to tożsame z tym, że owe wybory są prawdziwe. Poglądy na sprawy społecznie ważne, które przy wykorzystaniu mediów ( np. sprawa wojny w Iraku ) mogą być dowolnie kształtowane, są tak naprawdę manipulacją. Biorąc pod uwagę skalę, ilość oraz zasięg współczesnych społeczności, jest zupełnie abstrakcyjnym osobiste przekonanie się o cechech dokonywanego wyboru, tak jeśli dotyczy to wojny w Iraku, ale również jeżeli dotyczy to wyborów prezydenckich. Wybór jest więc efektem kampanii medialnej , coraz częściej budującej obraz jedynie dwóch rywalizujących obozów; odmiennych w charakterze, ale tożsamych w treści. Współczesny świat to przestrzeń w której wszelkie wybory są sprowadzane do faktów medialnych, ‘newsów’ czy wydarzeń telewizyjnych. Wynikiem tego jest praktyczny brak kontroli społeczeństwa nad zasadami ładu demokratycznego. Obserwowana w ostatnich latach coraz większa presja rządzących na media aby informowały tylko o sprawach ‘poprawnych politycznie’ jest tego najlepszym przykładem. Dodatkowo, sprawa nagonki na twórcę portalu Wikileaks, Julianna Assangea to przykład pozorności demokracji w bezkompromisowej walce o władze.
Wolność – przywilej elegancki, lecz niepraktyczny
Choć zachodni świat gwarantuje wolność słowa i możliwość wyboru, to jednocześnie zasady swojego bezpieczeństwa opiera na konieczności ograniczania wolności w imię wolności. Bezpieczeństwo Europy i Stanów Zjednocznonych stało się usprawiedliwieniem wielu działań podejmowanym przeciw głównym hasłom demokratycznego świata. W imię wolności, można dopuszczać się wojny ( współcześnie - Palestyna, Irak, Afganistan ), w imię bezpieczeństwa, można dopuszczać tortury i łamanie prawa do obrony ( np. Guantanamo ). W imię spokoju mozna wprowadzać zasady bezpieczeńtwa łamiące wszelką intymność i godność człowieka ( np. skanery ciała na lotniskach stosowane bez prawa odmowy ). Społeczeństwa demokratyczne wciąż godzą się na te praktyki, budzi się jednak coraz większy społeczny opór. Jest to opór przeciw powracającej zimno wojennej retoryce rządzących – zbroimy się w imię pokoju na świecie. Wolność jako przywilej obywatela demokratycznego państwa, gwarantuje swobodę wypowiedzi i wolność przekonań. Jak jednak demokracja może spełniać wyznaczoną rolę, kiedy rządzący swoją postawą nie gwarantują przestrzegania prawa, ale w cyniczny sposób publicznie przywalają na łamanie zasaad demokracji : spreparowane dowody na dążenie Sadama Husajna do budowy broni biologicznej, więzienie Guantanamo ( bez prawa do obrony ), brytyjskie poparcie dla wojny w Iraku ( bez sprawdzenia dowodów ), wprowadzenie na lotniskach obowiązkowych skanerów ciała pod groźbą nie wpuszczenia na pokład samolotu, czy nawet polski przykład zamknięcia sklepów z tzw. dopalaczami wbrew obowiązującemu prawu i bez prawa do obrony. Są to tylko jaskrawe przykłady ostatnich lat na działania rządzących z pobudek politycznych, a nie prawnych, czy społecznie uzasadnionych konieczności. Tolerowanie tych działań przez media i społeczeństwo, czyli narzędzia kontroli władzy, sprawia, że demokracja sama w sobie straciła ideową siłę. Skoro władza może działać wbrew prawu, a narzędzia kontroli nie są na tyle silne aby temu przeciw działać znaczy to, że nie mamy już do czynienia z systeme demokratycznym, ale quasi-dyktatorskim, w którym interesy różnych grup nacisku są ważniejsze, od tzw. ogólnego dobra społeczeństwa i zasady przestrzegania prawa, której powinni podlegać wszyscy bez wyjątku. Traktując demokrację jak ustrój polityczno-społeczny rozwijąjący się nieprzerwanie od około 100 lat, można stwierdzić, że zdaje egazmin tylko częściowo. O ile niekwestionowane są ogólne kierunki działań mechaniuzmu, o tyle konkretne działania podejmowane na najniższym oraz na najwyższym szczeblu wykazują zbyt dużą tolerancję, lub eleatyczność co do możliwości powstania patologii. Przykładem tego może być niewielkie miasteczko w którym władza sprawowana przez burmistrza, naczelnika policji, sędziego, właściciela lokalnej gazety i duchownego. Wszyscy oni, stoją nie tyle w obronie demokracji, ale w obronie interesów grupy własnych podwładnych, rodziny i znajomych. To dośc naturalne, że na poziomie ludzkim, ważniejsze od ideologii jest możliwość godnego i spokojnego życia. W tym sensie układ władzy poprzez koligacje, czy znajomości, zamiast gwarantować wzajemną kontrolę, będzie gwarantował naużycia, kumoterstwo i brak obiektywizmu. Wolność wypowiedzi obywatela będzie w tym przypadku ograniczona do zakresu skoligacenia z lokalną władzą. Brak takiej koligacji stawia zwykłego człowieka na z góry przegranej pozycji. Na poziomie regionu, czy nawet państwa, takim skoligaceniem jest układ mono-partyjny, który nie gwarantuje równego dostępu do urzędniczych pozycji najlepszym, ale tym, którzy są znajomymi lub lojalnymi wobec danej partii. Buduje to ustrój z nazwy demokratyczny, ale w praktyce nie różniący się od układów plemiennych, gdzie wódz i jego najbliższa świta ma największe prawa, a opozycja nie ma żadnych praw. Innymi słowami, zasady współczesnej demokracji przestają odpowiadać realiom zachowań ludzkich. Człowiek, który z natury nie dąży do sprawiedliwości, ale do wygody, w pozycji rządzącego, bez elementów kontroli, przestanie spełniać demokratyczne standardy. Widać to dzisiaj w całej rozciągłości tak w Europie jak i Stanach Zjednoczonych.
Świat bez wad
Dzisiejszy świat jest przede wszystkim pełen sprzeczności. Z jednej strony mówi się ‘wolny zachodni świat’ z drugiej, ten wolny zachodni świat otoczony jest pilnie strzeżonym murem celników, skanerów, instalacji szpiegowskich i żołnierzy. Wolny zachodni świat jest tak wolny, że boi się nie tylko zagrożeń zewnętrznych, ale przede wszystkim własnych obywateli. Sparaliżowany strachem przed własnym społeczeństwem nasz świat wprowadził wszystkie możliwe techniki kontroli, jawnej i niejawnej: podsłuchy telefonów, automatyczne systemy nasłuchu reagujące na konkretne frazy, kontrolę przesyłek, poczty i internetu, zautomatyzowane narzędzie przeszukiwania korespondencji w internecie, kontrole na lotniskach, urzędach, budynkach publicznych, systemy monitoringu za pomocą kamer. Wszystko to oczywiście, aby wolni ludzie czuli się jeszcze bardziej wolni. W świecie bez wad, zbudowano więcej barier, niż wszędzie poza nim. Ten świat jest pełen skrupulatnej kontroli na każdym niemal poziomie życia, od kupna produktu zapałaconego kartą kredytową, aż po płacenie podatków. Ewidencjonowanie, dokumentowanie, opiniowanie i kompletowanie jest niewidzalnym, ale doskonale odczuwalnym systemem lekkiej, powierzchownej i skutecznej kontroli. Obywatele mają do dyspozycji zabawki i gadżety, wykonują nużące ale nieniebezpieczne prace i odpoczywają w chronionych i wyizolowanych kuroratach . A w międzyczasie utrzymywani są w przekonaniu, że poza wolnym zachodnim światem jest piekło ‘Afryki’, piekło bieda osiedli w Ameryce Południowej, lub mega miast robotniczych w Chinach, czy Indiach. To wszystko, to informacje przekazywane przez media, które jak samonapędzająca się maszyna w pogoni za sensacją przedstawiają obraz świata, którego nikt tak naprawdę nie widział, żeby stwierdzić, czy tak jest napewno. W naszym świecie bez wad, sami gotowi jesteśmy oddać wiele z naszej, jeszcze pozostałej, wolności, aby mieć poczucie, że nikt nigdy nie będzie chciał zabrać naszych ipadów czy ipodów. Każdy z nas woli cicho znosić wielokrotne upokorzenia nieustannych kontroli, zamiast zadać sobie pytanie: czy ten system stworzono dla mojej wygody, czy może ktoś próbuje dopasować mnie do złego systemu?
Na podstawie wniosów z zasad funkcjonowania dzisiejszych systemów społeczno-politycznych można postawić tezę, że współczesnym systemem nie jest demokracja, ale demokracja feudalna. Jest to rodzaj kombinacji starych, dobrze znanych hierachicznych systemów politycznych z domieszkami demokracji, socjalizmu i komunistycznego idealizmu. Tworzy to system w którym nadrzedną wartością nie jest wolność jednostki, ale to samo, co w przypadku wszystkich innych wcześniejszych systemów – a mianowicie przetrwanie i ciągłość rządzących. Ten prosty fakt, bardziej niż jakikolwiek inny mało dostrzegany dzisiaj wniosek będzie decydował o przyszłości świata – tak tego, który nazwywamy ‘wolnym światem’, jak również tego wszystkiego czego nie chcemy dostrzegać, a co jest poza nim.
Człowiek w maszynie wygody
Warto zadać sobie pytanie, dlaczego nikt nie podwarza dzisiaj sensu istnienia demokracji opartej na feudalnych zasadach. Nie podwarza ich ani społeczeństwo, ani media, ani nawet sami rządzący, choć dla każdej z tych grup, system jest częściowo niewygodny. Powstanie tego systemu można nazwać procesem adaptacji. O ile kolejne stulecia feualizmu przynosiły kolejne rewolcuje i wybuchy społecznego niezadowolenia, o tyle ugruntowanie systemu na zasadzie, że większość zawsze ma rację, uczyniło systemy społeczno-polityczne stabilnymi. Wybory odbywające się naprzemiennie co kilka lat, spełniają rolę ujścia społecznego niezadowolenia, a media wykorzystywane są do budowania nastrojów. W tej prostej metodzie, prawie niezauważalnym jest fakt, że nic się nie zmienia. Zmieniają się twarze, ale nawet one zmieniają się tylko naprzemiennie. Sposób rządzenia, kontrola jednostki, oraz prawnie gwarantowane ograniczenia swobód i wolności pozostają takie same, odradzając się po każdych wyborach w dokładnie taki sam sposób. Można to śledzić na przykładzie Polski. W roku 1989 nastąpił systemowy przełom. ‘ Narzucona ‘ pro-radziecka polityka została porzucona ‘na wniosek społeczeństwa’, aby 21 lat później, po serii różnorodnych niezbyt udanych europejskich mariaży, znów wrócić do pro-rosyjskiego kierunku. I wbrew pozorom nie chodzi tu polupistyczne hasło powrotu do strefy wpływów, ale o faktyczny stan polskiej polityki oraz jej perspektywy jej rozwoju w najbliższej przyszłości. I sprawa długa. Zakończenie tzw. ‘ komunizmu ‘ w Polsce, odbyło się kosztem zniszczenia jednego z najbardziej rozwiniętych aparatów bezpieczeństwa, kontrolującego i inicującego nie tylko działania prewencyjne, ale także te o charakterze opozycyjnym. Po 20 latach, aparat bezpieczeństwa wrócił do poziomu gwarantującego mu podobny jak wczęsniej rozwój w najbliżeszej przyszłości. Okazuje się, że strażnik miejski, policjant, kontroler skarbowy, agent ABW, CBŚ, BOR mają prawo podsłuchiwać, kontrolować i sprawdzać każdego innego obywatela. Zamknięcie kręgu tych służb, brak należytej kontroli i systemu społecznego monitoringu, sprowadza podobny model rządzenia, jak miało to miejsce w tzw. ‘ komunie’. Jedyną różnicą jest to, że system nie kontroluje tego jakie obywatel ma przekonania, ale ile ma pieniędzy na koncie i skąd je wziął. Niestety Polska nie jest w tej kwestii krajem odosobnionym. W każdym dzisiejszym pro-demokratycznym kraju systemy kontroli społeczeństwa są na tyle dobrze rozwinięte, że w dobie elektronicznego świata, każdy może być sprawdzony w dowolny sposób, w dowolnym czasie. Wszystkie wynalazki, których używamy dzisiaj, jako zdobyczy technologii i społecznego rozwoju, służą tak naszej wygodzie, jak również wygodzie ludzi którzy nami rządzą, abyśmy byli szybciej i efektywniej kontrolowani. Jednakże cały aparat kontroli społeczeństwa, nie jest przed społeczeństwem żadną tajemnicą. Jako obywatele ‘wolnego świata’ mimowolnie zgadzamy się na narzędzia kontroli opierając się na dwóch stwierdzeniach ‘ że to konieczne’ i ‘ że nie mamy na to wpływu’. Oba te stwierdzenia działają perfekcyjnie, uniewinniając obywateli od wszelkich kontrowersyjnych działań władzy. W tym przypadku za wygodę w naszym życiu, należy brać, nie wolność, ale jej ograniczenia. To właśnie dzięki nim, czujemy się bezpiecznie, wiedząc jak mało inni współobywatele mogą nam zaszkodzić.
Prawda – narzędzie kłamców
Do pewnego czasu, być może do końca XIX wieku ujawnienie niepopularnych faktów tzw. ‘ prawdy ‘ traktowano, jako najgorszą możliwą ewentualność dla rządzących. W XX wieku zaczęto jednak wykrzystywać informację w zupełnie inny sposób. Rozwój mediów takich fotografia, kinomatograf, a potem telewizja i internet wprowadziło zupełnie nowe metody operowania informacją. Sama informacja przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Niezależnie, czy niesie za sobą ładunek pozytywny, czy negatywny. Ważne jest natomiast, kto i w jaki sposób ową informację przekaże. Działanie takiego systemu można było obserwować na przykładzie dwóch współczesnych wydarzeń. Pierwsze to masakra w Kongo w 1994. Druga to zawalenie WTC 2001. W pierwszym przypadku, w ciągu kilku dni zginęło około 500 000 tyś ludzi. W drugim, w ciągu dwóch godzin 2000. Informacja o pierwszym wydarzeniu ledwo przedarła się do mediów, była celowo blokowana, a jej prawdziwy wymiar wciąż jest niepoznany i tak naprawdę nieakceptowany przez świat, który w 1994 roku nie zrobił nic aby jej zapobiec. Drugie wydarzenie było najcześciej pokazywanym, komentowanych i wspominanym wydarzeniem przez kolejne kilka lat po tragedii. Było również bezpośrednim bodźcem do wojny w Iraku oraz pośrednim do wojny w Afganistanie. I mimo, że w obu tych wojnach zginęło ponad 500 000 tys ludzi, najchętniej pokazywanym argumentem za utrzymaniem wojny, jest właśnie obraz walących się wież WTC. Można postawić tezę, że współczesny świat niewiele różni się od świata, przed wybuchem II Wojny Światowej. Państwa demokratyczne prowadzą skuteczną formę blokady na informacje społecznie ważne. W tym samym czasie urządzając prawdziwe maskarady informacji zupełnie nieistotnych, zajmujących obywateli sprawami innej kategorii. Kontrola mediów oraz podawanych przez nie treści jest na tyle ścisła, że opublikowanie poufnych ( czyli defacto ) prawdziwych depesz, obnaża świat zupełnie odwrotny do kreowanego wizerunku. W strzępkach informacji, upublicznianych w sposób sugerujący wielkie oszustwo, pokazuje się te same fakty, które znamy, jednakże w sposób inny niż do tego przywykliśmy. Jest prawda o zabijaniu, metodycznym i celowym, a nie jak twierdzono, przypadkowym i chaotycznym. Jest prawda o kłamstwach w imię polityki, które oficjalnie nazywa się nadinterpretacją faktów. Jest prawda o blokowaniu sensownych inicjatyw na rzecz podgrzewania konflików, choć oficjalnie nazywa się to fiaskiem rozmów pokojowych. Te strzępy ‘innej prawdy’ bardziej przypominają Orwellowskie wizje ‘lepszego świata’, niż współczesnie, wyidealizowane hasło o szerzeniu demokracji i pokoju na świecie. Zresztą, niejednokrotnie słysząc z ust amerykańskich polityków hasła o szerzeniu wolności na świecie, można mieć skojarzenia z hasłami hiszpańskich kolonizatorów w XVI wieku w Ameryce Południowej. Tam pod hasłami szerzenia wiary w ‘prawdziwego Boga’, popularnymi w ‘zachodnim świecie’ metodycznie mordowano Indian.
Wojna – strach o jutro ma zwyciężyć wszystko
Człowieka, który niczego się nie boi, zwykło nazywać głupcem. Głupcem byłby również ten, który prowadzi politykę tak czystą, że prowadzoną w imię dobra. Oczywiście tak powiedziałby Machiavelli. Ale co powiedziałby człowiek współczesny? Kiedy w dobie rozwiniętej techologii, w dobie odkryć naukowych na miarę podróży w kosmos, w dobie wszechstronnie dostępnego dobra ( limitowanego oczywiście tym poza ‘ wolnym światem ‘ ), w dobie świata, którego techniczne możliwości daleko wyprzedzają percepcję i rozwój duchowy; jak w takim świecie pogodzić się z myślą, że człowiek prowadzi anachroniczne konflikty używając, jako narzędzia zabijania zwykłej maczety. Kłóci się to nie tylko z obrazem człowieka jako istoty myślącej, ale również z obrazem człowieka, jak organizmu zdolnego do samokształcenia. Najtrudniejszym do zrozumienia wydaje się w tym fakt, że ogółowi społeczeństwa zupełnie ta ‘drobna niedogodność’ w postaci ludobójstwa zupełnie nie przeszkadza. I tak z jednej strony trzymamy w dłoni telefon komórkowy, którego zasady działania nie jesteśmy w stanie zrozumieć, a kątem oka oglądamy obrazki z właśnie zakończonego ludobójstwa. Roztkliwiamy się nad zaawansowaniem technologii, przy jednoczesnym zupełnym braku współczucia do ludzi mordowanych w imię : wojna w Iraku – wolności dla Irakijczyków; wojna w Afganistanie – wolności dla Afgańczyków; wojna przeciw Wikileaks – wolności prasy i dostępu do informacji; wojna z terroryzem – wolności dla całego świata ( choć głównie chyba pasażerów samolotów ); wojna z kryzysem gospodarczym – bogactwa dla nas wszystkich.
Haseł o wolności, we współczesnym wolnym świecie jest bardzo wiele. Można powiedzieć, że jest ich coraz więcej, biorąc pod uwagę ilość wojen jakie wolny świat prowadzi. Coraz więcej informacji o sukcesach i coraz mniej głosów od tych, których zwyciężamy. W końcu każda z tych wojen prowadzonych przez wolny świat, i przez niego inspirowana ma swoje ofiary: zwykłych ludzi, tak samo tych zabijanych, tych więzionych, tych torturowanych, a także nas, nagminne wyzyskiwanych, pozbawianych pracy, straszonych światowym konfiktem, brakiem ropy...żywności....
Radosław Żubrycki 2010
Tekst jest oryginalnym dziełem autora. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje, całości lub fragmentów bez konsultacji z autorem będą traktowane jako naruszenie praw autorskich i majątkowych.
_______________________________________________________________________________
Tekst jest oryginalnym dziełem. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje jedynie po konsultacjach z autorem. rad_zubr@yahoo.com www.radoslawzubrycki.com 2010 |