|
Tekst jest oryginalnym dziełem. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje jedynie po konsultacjach z autorem. rad_zubr@yahoo.com www.radoslawzubrycki.com .www.blackwhitearchitecture.com
autor: Radoslaw Zubrycki – architekt, poeta, pisarz
[ Tekst opublikowany bez korekty redaktorskiej ] GRUDZIEŃ 2010
Rola komputerów i technologiczne zagrożenia we współczesnym procesie projektowym
Geneza narzędzia
Przez całą pierwszą dekadę XXI trwała cicha dyskusja na temat różnic w tradycyjnych i komputerowych technikach projektowania. Była to dyskusja o tyle jałowa, że jej ostateczny wynik, od początku, był łatwy do przewidzenia. Komputer po dziesięciu latach okresu przejściowego stał się podstawowym i jedynym narzędziem pracy architektów. Mimo iż echa owej dyskusji nie pozostały bez wpływu na charakter technik prezentacyjnych używanych współcześnie, można odnieść wrażenie, że ogólny wyraz komputerowej rewolucji w pracy architektów został niezauważony. Pojawienie się , około roku 2000, na rynku pierwszych w pełni profesjonalnych pozycji oprogramowania do zadań projektowych, takich jak Autocad, czy Archicad stało się wyznacznikiem nowych standardów, tak w procesie projektowym jak również w architekturze. Dziesięć lat doświadczeń pokazuje, że nie tylko nieustające inwestycje w technologie, ale również szybki rozwój oprogramowania zmieniły metody pracy, a także wyraz samej architektury. Ślędząc obiekty powstające kolejno w latach 2000-2010 można łatwo zauważyć zbieżność, między mikro-stylami, a charakterem używanego oprogramowania. Najprostszym do zauważenia jest czysto bryłowy wyraz budynków z przełomu wieków, i bardzo ‘detaliczny’ charakter budynków z końca pierwszej dekady. Ta wyraźna i zauważalna różnica jest następstwem rozwoju oprogramowania dla architektów, które początkowo operowało dość prostym interfejsem i słabym detalem, aby dotrzeć do punktu hiper-autentyczności. Owe różnice, choć dla przeciętnego użytkownika nie widoczne, czy mało istotne, to dla osób profesjonalnie zajmujących się projektowaniem są łatwo wyczuwalne. Poruszając się po ulicach współczesnych miast, nie tylko Polski, ale całej Europy, można bez większego ryzyka określać, które budynki były rysowane za pomocą, którego programu i w jakim mniej więcej okresie. Jedynie najnowsze i najbardziej technologicznie zaawansowane oprogramowanie jest już do siebie na tyle podobne i tak realistyczne w prezentacji, że takie syntezy będą w przyszłości niemożliwe.
Komputer, jako pełnowymiarowe narzędzie
Pojawienie się komputera w pracy architekta stało się nie tylko przełomem sposobu projektowania. Wejście komputera do pracowni architektonicznych zapoczątkowało nowy styl w architekturze. Rozpowszechnianie nowego sposobu projektowania ( za pomocą komputera ), przy jednoczesnym bardzo szybkim rozwoju oprogramowania, doprowadziło do sytuacji w której architekci przestali projektować w dosłownym tego słowa znaczeniu. Architektura idei została zastąpiona architekturą klonów, gdzie projektanci zajęli się przede wszystkim dobieraniem elementów dostępnych w bibliotekach programów, a zapominając o tradycyjnym ‘tworzeniu’. O ile dzisiaj można obserwować powolny trend odwrotny np. powrót do odręcznego szkicu, jako prototypu projektu, o tyle jeszcze kilka lat temu nagminnym błędem projektantów było korzystanie z gotowych bibliotek, jako łatwego, szybkiego i prostego sposobu na wykonanie projektu. Efekty wykorzystania komputera, jako projektanta przypominają wykorzystanie wzorników detali z przełomu XIX i XX wieku. Dotyczyło to zarówno wczesnych etapów prezentacyjnych, jak szkice, ale również dalszych, z opracowaniem konstrukcji włącznie. Zmiana podejścia i tymczasowe zdrowienie procesu projektowania można zawdzięczać przede wszystkim upowszechnieniu się komputera. Efektem tego jest podejście do maszyny, jako narzędzia. Można zauważyć, że wraz z nadejściem końca pierwszej dekady XXI wieku całkowicie zaniknęły dyskusje na temat potrzeby używania komputerów, ich technologicznych ograniczeń, a także alternatywne środki wykonawcze. Rozwój technologii i specjalizacja firm np. Autodesk w produkcji oprogramowania dla architektów i projektantów stały się ostatcznymi powodami, dla których dzisiaj nikt nie neguje cyfrowego sposobu pracy. Podobnie jak nikt nie poszukuje nowych możliwości czy sposobów pracy. Oceniając ostatnie 10 lat z dzisiejszej perspektywy, należy mieć w pamięci wszystkie zmiany, jakie nastąpiły przez ostatnią dekadę: pojawienie się komputerów o dużej wydajności, rozwój dedykowanego oprogramowania, upowszechnienie się aparatów cyfrowych i programów do cyfrowej obróbki obrazu, pojawienie się pamięci typu Flash, rozwój sieci internetowej, rozwój i upowszechnienie się wielkoformatowych urządzeń takich jak drukarki czy skanery, upowszechnienie się projektorów. Należy pamiętać, że wszystkie te elementy jeszcze dziesięć lat temu były nowościami na miarę dzisiejszych smartphonów. Żaden z owych elementów nie był łatwo dostępny, oprogramowanie było zawodne i nie miało zgodnych formatów, każde urządzenie wymagało osobnych sterowników, dyskietek, sposobu obsługi, ceny na urządzenia miały charakter zaporowy. Trzeba zauważyć, że obecna sytuacja, w której tak oprogramowanie, jak i urządzenia, są ze sobą zespolone, mają zgodne i współpracujące formaty stworzyło pierwszą od dekady sytuację, że komputer i jego otoczenie stał się jednym narzędziem. To ten fakt, optymalizacja, bardziej niż jakikolwiek inny powoduje odwrót architektów od używania automatycznych bibliotek, jako elementów projektu. Projektanci wracają do projektowania, ponieważ komputer nie jest już nowością, a jego eksploracja nie prowadzi do powstania nowych idei. Dzięki temu widać powrót szkicu, papierowego modelu czy tworzenia sensowych pomysłów i schematów funkcjonalnych. Optymalizacja doprowadziła do zmiany charakteru pojmowania urządzenia. Komputer stał się sprawdzonym narzędziem codziennej pracy i tym samym przestał być narzędziem dizajnu, budzącym zachwyt poprzez niepoznane możliwości.
Wielowątkowy proces tworzenia architektury
Architektura jest długim procesem transformacji wizji projektowej w użyteczną przestrzeń. Współczesny komputer, jako narzędzie wydaje się być idealnie stworzony właśnie do tworzenia architektury. Stabilność, powszechność i łatwość obsługi cyfrowej informacji dają nieograniczone możliwości w pełni plastycznej pracy nad architekturą. Począwszy od pierwotnego szkicu, czy wstępnej wizji 3D poprzez inwentaryzację, schematy, plany, elewacje, obróbkę zdjęć, aż do zaawansowanych trójwymiarowych modeli, komputer pozwala dokonywać zmian i modyfikacji projektów niemożliwych do przeprowadzenia nigdy wcześniej w historii. Przy współczesnym stanie techniki, można w nieskończoność wypróbowywać kolejne idee i pomysły, a efekty swojej pracy katalogować i przeglądać. Wielowątkowość architektury sama w sobie wymaga nieustannych zmian i nanoszenia poprawek. Komputer, jako narzędzie oraz informacja cyfrowa, jako produkt, wniosły do architektury ową możliwość nieskończonych zmian. Architekci w ostatnim dziesięcioleciu zdecydowanie wycofali się terenów budowy, aby coraz więcej czasu spędzać przed komputerami. Warto zauważyć, że w procesie cyfrowego tworzenia projektu następuje wyraźny spadek elementów ‘niewiadomych’ czy ‘nieokreślonych’ w architekturze. Programy takie jak np. Revit pozwalają nie tylko projekt narysować, ale również policzyć wszystkie związane z nim zagadnienia. Proces budowania został skrócony do minimum; tak cena budynku, jak czas jego wykonania są z góry wiadome, zaprogramowane. Można zaryzykować twierdzenie, że era komputerów w projektowaniu przyczyniła się do spadku wartości samej architektury. W świecie, w którym w ciągu kilku godzin można zaprojektować prawie dowolną, wykonalną, formę, samo wykonanie tej formy jest już tylko formalnością i zależy od kwestii finansowania. To wpływa nie tylko na sposób organizacji pracy, ale przede wszystkim na podejście samych projektantów do projektów. Kopiowanie, zapożyczanie, poszukiwanie inspiracji w Internecie to tylko niektóre z grzechów popełnianych tak poprzez łatwość obsługi oprogramowania, jak również w wyniku masowego dostępu do informacji. O ile jeszcze kilkanaście lat temu, jedynie dostępność do papierowych czasopism dawała możliwość styczności z nowościami, o tyle dzisiaj wizualizacje budynków dostępne są na długo przed powstaniem owych budynków.
Wszechstronność i specjalizacja
Rozwój oprogramowania i technologii tworzy również nowe problemy. Kolejne wersje Autocada lub 3Dmaxa są coraz bardziej rozbudowane. Ich rozbudowa, mimo iż uzasadniona rozwojem technologii nie do końca idzie w parze z rozwojem użytkownika. Używane dzisiaj programy są już na tyle bogate, że często nie mamy czasu, ani możliwości, aby w pełni wykorzystać ich funkcje. W pracy, gdzie liczy się efektywność, czyli czas przemnożony przez efekt, bardziej skomplikowany program nie przyczynia się do lepszych efektów. Sukces Sketch-upa to jeden z przykładów na poparcie owej tezy. O ile rozwój programów typu 3dmax skierowany jest do wąskiego grona użytkowników, o tyle dziecinnie prosty interfejs Sketch-upa pozwala na tworzenie modeli przez każdego architekta lub technika architektury. Odwołując się do historii, warto zauważyć, że przed erą komputerów, jedynymi narzędziemi projektanta były rapidografy, ołówki i kredki. Tak prezentacja pomysłów, jak rysunki wykonawcze były maksymalnie syntetyczne. Wprowadzenie komputera zmieniło proporcje przekazu informacji. Dzięki komputerowej obróbce jeden rysunek może stanowić element wielu stron prezentacji, a jedna prezentacja może się składać z dosłownie nieskończonej ilości rysunków. Stawia to architektów w sytuacji, gdzie nie forma, ale synteza jest najważniejszym czynnikiem świadczącym, o jakości projektu. Widać wyraźnie, że w sytuacji, w której jeden trójwymiarowy model daje możliwość generowania wielu obrazów, jedynie wybór właściwego obrazu może wpłynąć, na jakość odbioru. Jest to o tyle ważne, że dalszy rozwój komputerów i oprogramowania doprowadzi do sytuacji, w której projekty gotowe, katalogi wykonawcze, czy nawet kompanie budowlane bazujące na ‘klonach’ będą nie do rozpoznania bez fachowej wiedzy. Proces ten zresztą rozpoczyna się już dzisiaj, a przykładem dla niego mogą być budowane domy Ikea. W przyszłości, sytuacja ‘kopiuj wklej’ będzie odnosić się nie tylko do elewacji, ale do fragmentów miast; przygotowanych, policzonych i skalkulowanych. W tej sytuacji syntetyczność, jako wynik oszczędności czasu i środków, będzie zmuszała projektantów do minimalizacji prezentacji. Ten podskórny proces widać już w prezentacjach konkursowych, gdzie obok siebie występują z jednej strony projekty przekazywane za pomocą zegarmistrzowsko-precezyjnych modeli 3d, a z drugiej strony projekty syntetyczne, wręcz lakoniczne i surowe prezentowane w sposób linearno-graficzny.
Współczesne problemy
Wspomniany wcześniej coraz bardziej zaawansowany charakter oprogramowania i technologii wspomagania projektowania niejednokrotnie zmusza architektów do powrotu do tradycyjnych, żeby nie powiedzieć historycznych, metod pracy. Okazuje się, że czasami zwykły papier i ołówek są dużo efektywniejsze niż najszybszy komputer. Chcę tu zwrócić uwagę przede wszystkim chaotyczny charakter procesu projektowego, gdzie zmiany są nieuniknione. Jest to wynik tak uszczegółowiania projektu, jak zmian wynikających z kwestii gustu czy kwestii finansowych. O ile programy takie jak np. Revit, są w stanie bezbłędnie przywołać wszystkie niezbędne obliczenia na każdym etapie, o tyle każda zmiana w projekcie wymaga równie skrupulatnych zmian w komputerowym modelu. Przy pewnych inwestycjach jest to logiczne i czas poświęcony na wprowadzenie poprawek do komputera może się relatywnie zwracać, o tyle przy mniejszych projektach, jest to całkowicie nie opłacalne. Wielokrotnie można spotkać sytuację, w której odręczna notatka, może zastąpić kilka godzin pracy, a efekt wyjściowy jest taki sam. Problematyka związana z rozwojem komputerów to również wspomniany wcześniej efekt używania komputera nie, jako narzędzia, ale jako projektanta. Efektywność pracy architektów, zwłaszcza w centrach dużych miast, zależy w dużej mierze od stopnia doświadczenia w pracy z różnymi programami komputerowymi. Jest duża pokusa, aby wspomagać projekty gotowymi elementami. Współczesne programy są w tym momencie bardzo dużą pomocą oferując bogate i praktycznie nieograniczone biblioteki. Z drugiej strony firmy produkcyjne, od dłuższego już czasu, na własną rękę przygotowują biblioteki swoich produktów dla architektów. Rodzi to niebezpieczeństwo, że w procesie coraz szybszego postępu, technologia spycha architekta z roli projektanta, do roli zarządcy wzorników projektowych. O ile świadomość istnienia tego problemu może być elementem pomagającym w pracy, o tyle potrzeba efektywności zawsze będzie rodzić duże sprzeczności i różnice między potrzebą minimalizowania czasu, a potrzebą maksymalizowania jakości.
Komputer w procesie nauczania
Kształtowanie nowych pokoleń architektów nigdy wcześniej nie stanowiło tak dużego problemu dydaktycznego jak ma to miejsce dzisiaj. Rozwój technologii i upowszechnienie komputera zaskoczył uczelnie architektoniczne tak bardzo, że wiele z nich przez długi czas rozgraniczało metody edukacyjne na te ‘tradycyjne’ oraz ‘ komputerowe’. Być może to właśnie uczelnie przez długi czas były miejscem podtrzymywania dyskusji o dysfunkcyjnym wpływie komputerów, na jakość pracy architektów. O ile jednak takie dyskusje miałby sens w sytuacji istniejącej alternatywy, o tyle dzisiaj, z braku alternatywy, głosy krytyki musiały upaść. Kształcenie architektów, podobnie jak praca w pracowniach na całym świecie zostały skomputeryzowane i zautomatyzowane. Zresztą nie tylko praca, ale i życie uległo przez ostatnie dziesięciolecie dużej zmianie. Rozwój technologii i Internetu, mobilnej komunikacji i tele-informacji samoczynnie narzucił zmianę funkcjonowania systemu edukacji. Podobnie jak dawniej młodzi studenci, swoją naukę rozpoczynali od kreślenia projektów na deskach, tak również dzisiaj robią to samo, używając jedynie innych narzędzi – komputerów. Jedynym minusem jest łatwość wykorzystania komputera, jako metody, a nie narzędzia. Jest to jednak częścią procesu zmian, których nie sposób zatrzymać, a można jedynie ukierunkowywać. Brak możliwości powstrzymania procesu komputeryzacji oraz ingerencji technologii w sferę pracy i życia wymusza nowe spojrzenie na problemy kształcenia. Edukacja architektów, która w swojej najgłębszej treści skupia się na nauce widzenia i syntezy, po raz pierwszy w historii stoi przed poważnym problem zmiany swojego statusu. Pojawienie się komputera-narzędzia zmienia nie tylko sposoby pracy, ale również sposoby widzenia. Cyfrowy aparat zastępuje wzrok, a 3d model zastępuje syntezę. Młodzi architekci w przeciwieństwie do swoich poprzedników nie chcą i nie polegają jedynie na własnych zmysłach. Komputery weszły w rolę organów odwoławczych, w teorii ‘ bezstronnych’ i ‘obiektywnych’. Rodzi to wyraźne sprzeczności w sposobie traktowania przestrzeni. Niejednokrotnie globalne wnioski zastępowane są mikro-uzupełnieniami generowanymi bez świadomości otoczenia. Winnymi tej sytuacji są same uczelnie, gdzie do tej pory nie wypracowano żadnego sensowego modelu transformacji współczesnego technologicznego podejścia studentów do pracy, w skuteczny system edukacyjny.
Synteza możliwości
Komputer, jako system cyfrowego obrazu świata nie ma ograniczeń ani niedogodności. Od mniej więcej 2007 programy komputerowe zostały zespolone i ujednolicone, co do formatów i zgodności technologicznej. Wprowadza to sytuację, w której komputer, jako narzędzie w rękach projektanta staje się w 100% użyteczny. Trzeba zauważyć, że jest to pierwsza taka sytuacja od powstania komputerów. Urządzenia i programy stały się zgodne, a potrzeba wymiany informacji między platformami zwyciężyła obawy o plagiaty. To jednocześnie uwalnia proces projektowy od projektowania. Nakład środków wymaganych do otrzymania projektu staje się minimalny. Dotyczy to tak kwestii wiedzy projektanta jak i kwestii finansowych. Od kiedy stworzenie projektu zaczęło zależeć od znajomości oprogramowania i ogólnej wiedzy z zakresu budownictwa, od tego momentu, jakość projektantów i poziom projektów zaczęły się relatywizować i obiektywnie spadać. Masowa produkcja komputerowej wizualizacji, jako elementu definiującego projektowaną architekturę zrodziła sytuację, w której forma zdecydowanie przerosła treść. Możliwości programów komputerowych spłycają procesy poszukiwania formy i funkcji. Projektowanie stało się czynnością mechaniczną dostępną na każdym poziomie wiedzy i wykształcenia. Dzięki prostym interfejsom i znajomości zasad grafiki, pomoc projektantów proponują takie grupy jak: Ikea, Świat Kuchni, Castorama, wszelkiego rodzaju sieci glazury i mebli. Proste programy do projektowania działające w środowisku Internet Explorer mogą być obsługiwane nawet przez samych klientów. Tworzy to sytuacje, w której wygenerowana, bez świadomości przestrzeni, wizualizacja staje się argumentem w pomijaniu pracy architekta. Oczywiście efekty takiej pracy nieznośnie rzucają się w oczy, ale wielokrotnie cena jest wystarczającą gratyfikacją, aby to akceptować. Należy zwrócić uwagę, że ostatnie kilka lat to inwestycje w technologiczną profesjonalizację sprzętu, oprogramowania i systemu bibliotek. Zmiany, jakie nastąpiły, nie były poprzedzone rzetelną analizą potrzeb i oczekiwań, ale wynikały z wcześniejszych metod i etapów rozwoju. Kryzys finansowy e wstrzymał spiralę kolejnych modyfikacji i być może przyczyni się do sensownej analizy prawdziwych potrzeb projektantów. A te, niekoniecznie idą w parze z coraz bardziej skomplikowaną formą oprogramowania. Najważniejszym elementem pracy architektów jest syntetyczna analiza. O tym jak się wydaje zapominają tak sami architekci, jak twórcy oprogramowania.
Radosław Żubrycki 2010
Tekst jest oryginalnym dziełem autora. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje, całości lub fragmentów bez konsultacji z autorem będą traktowane jako naruszenie praw autorskich i majątkowych.
_______________________________________________________________________________
Tekst jest oryginalnym dziełem. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje jedynie po konsultacjach z autorem. rad_zubr@yahoo.com www.radoslawzubrycki.com www.cattonii.com 2010 |